Artykuł

Depresja wśród młodzieży. Niewidzialna choroba naszych czasów.

Dorota

Depresja to jedna z największych chorób cywilizacyjnych XXI wieku, dotykająca coraz szersze grono ludzi. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) alarmuje, że liczba osób zmagających się z depresją nieustannie rośnie. Szczególnie niepokojący jest rosnący wskaźnik zachorowań wśród dzieci i młodzieży. Dane WHO pokazują, że na depresję cierpi 3,8% światowej populacji, z czego aż 1,8 miliona osób w samej Polsce. To liczby, które niestety wciąż rosną. Mimo dostępności farmakoterapii – leczenia polegającego na wspieraniu walki z chorobami za pomocą leków – wiele osób nie korzysta z tej formy pomocy. Zdaniem psychologów i socjologów WHO, powodem jest często społeczne piętnowanie osób zmagających się z depresją.

Depresja i jej tragiczne konsekwencje

Nieleczona lub bagatelizowana depresja może prowadzić do tragicznych konsekwencji, w tym do samobójstwa. Właśnie dlatego często nazywana jest cichym mordercą. WHO potwierdza, że samobójstwo to czwarta najczęstsza przyczyna śmierci wśród osób w wieku 15-29 lat. Raport projektu „Życie warte jest rozmowy”, oparty na danych Komendy Głównej Policji, ujawnia, że w 2021 roku aż 1496 dzieci i młodzieży podjęło próbę samobójczą, z czego 127 zakończyło się śmiercią. Porównując te dane z rokiem 2020, widzimy dramatyczny wzrost: o 77% więcej prób samobójczych oraz o 19% więcej śmierci z ich powodu. Statystyki nie kłamią: samobójstw i prób samobójczych przybywa. To niepokojący trend. Dr hab. n. med. Barbara Remberk, psychiatra i kierownik Kliniki Psychiatrii Dzieci i Młodzieży Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, uważa, że depresja może znacząco przyczyniać się do wzrostu tych tragicznych zdarzeń. W swojej książce „Żyletkę zawsze trzymam przy sobie” Barbara Remberk, zapytana o przyczyny rosnącej liczby samobójstw, odpowiedziała: „Nikt nie jest w stanie jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. W tym samym czasie zaistniało zbyt wiele negatywnych czynników środowiskowych. Niepokojące jest też to, że rośnie liczba samookaleczeń wśród dzieci i młodzieży – wcześniej nie było to zachowanie tak popularne. Moim zdaniem jest to też pewien trend kulturowy, pewne zjawisko społeczne, nie tylko medyczne. Choć w istocie dekadę, dwie dekady temu, pewnych zachowań było mniej.” Te słowa dobitnie wskazują na drastyczne pogorszenie kondycji psychicznej naszej młodzieży.

Jak rozpoznać depresję? Objawy, które musisz znać.

Jak podaje WHO, osoba w epizodzie depresyjnym doświadcza obniżonego nastroju, wyraźnego smutku, drażliwości, a także pustki. Częstymi objawami depresji są utrata zainteresowania dotychczasowymi pasjami, słaba koncentracja, poczucie winy, niska samoocena, myśli samobójcze, a także zmiany apetytu i masy ciała. Warto pamiętać, że to, co widzimy na zewnątrz, może diametralnie różnić się od tego, co osoba przeżywa w środku. W swojej książce „Żyletkę zawsze trzymam przy sobie” Małgorzata Gołota rozmawiała z wieloma osobami zmagającymi się z depresją. Oto poruszające słowa jedenastoletniej Joasi: „Czasami nie chcę walczyć. Nie chcę próbować. Chcę się po prostu poddać. Pokruszyć na kawałki. Zepsuć się, aby nigdy więcej nie zostać odbudowanym.

Czasami nie mam siły, by się pozbierać. To mnie przeraża. Prawie wywołuje we mnie panikę. Wydaje mi się, że mogę umrzeć z byle powodu… Nie ma słowa na tyle ciężkiego, by opisać wagę, którą czuję w tych chwilach. Dosłownie miażdży mnie połączenie bólu i smutku. To jest ponad intensywne. To przerażające. Boję się, że nigdy nie wyzdrowieję. Boję się swojej głowy, boję się swojego serca. Kończy mi się energia…” Wspomniano już, że depresja często jest nazywana cichym mordercą. Jest „cicha”, ponieważ na pierwszy
rzut oka osoba zmagająca się z nią często nie pasuje do stereotypowego obrazu osoby chorej. Marcin Łokciewicz, pedagog-terapeuta z Centrum Leczenia Dzieci i Młodzieży w Zaborze, w książce Małgorzaty Gołoty tak definiuje depresję u młodego człowieka: „Depresja to takie zaburzenie nastroju, w którym przestaje się chcieć cokolwiek. Nieleczone prowadzi do stanu, w którym cierpiący na depresję człowiek ma tylko jedną zachciankę – umrzeć, przestać istnieć, odejść z tego świata. Wbrew pozorom u nieleczonych dzieci i dorosłych depresja ma podobny przebieg, choć dorośli faktycznie częściej wtedy sięgają po alkohol czy narkotyki. Dzieci raczej uciekają od świata do własnego kąta pokoju, czasem do wirtualnej rzeczywistości, są smutne, zdarza się, że próbują same siebie krzywdzić.” Jak zauważa pan Łokciewicz, choć przebieg choroby jest podobny u dorosłych i dzieci, sposoby radzenia sobie z nią bywają zupełnie inne.

Przyczyny depresji? Geny, środowisko i kultura.

Wiemy już, że depresja dotyka ogromną liczbę osób na całym świecie. Ale co jest jej przyczyną? Marcin Bosak, jeden z ambasadorów XIV edycji kampanii „Twarz depresji. Nie oceniam, akceptuję”, sugeruje, że depresja może mieć korzenie w schematach kulturowych. Cytując jego słowa z kampanii: „Wydaje mi się, że wychowując się i dorastając w patriarchalnym schemacie, który jest tak popularny w naszej kulturze, miałem wdrukowany w głowie obraz mężczyzny, który radzi sobie ze wszystkim sam. I na tym polega jego siła. Jest oparciem dla innych. Natomiast nie mówi o swoich problemach, bo potrafi sam się z nimi zmierzyć i bez niczyjej pomocy je rozwiązać. To zepchnęło mnie w stronę samotności”. Z tezą, że depresja może mieć swoje początki w najbliższym środowisku, zgadza się również Przemysław Zakowicz – lekarz rezydent psychiatrii dzieci i młodzieży, pracujący w Centrum Leczenia Dzieci i Młodzieży oraz w Zakładzie Genetyki w Psychiatrii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. Doktor Zakowicz, w rozmowie z Małgorzatą Gołotą na łamach książki „Żyletkę zawsze noszę przy sobie”, przyznaje, że zarówno genetyka, jak i środowisko, w którym żyjemy, mogą wpływać na rozwój tej choroby. „[…] ogromne znaczenie sprawcze mają czynniki środowiskowe, takie jak doświadczanie przemocy, bycie jej ofiarą, przeżycie różnego rodzaju życiowych tragedii, katastrof, wypadków, urazów. Czynnikami środowiskowymi są też niski status ekonomiczny, bieda czy doświadczanie przewlekłego stresu. Ta ostatnia okoliczność jest w przypadku depresji czynnikiem spustowym, ponieważ powoduje zmiany neuroanatomiczne, dotyczące obumierania komórek hipokampa. Inaczej mówiąc, przewlekły stres, zarówno u dzieci, jak i dorosłych, często prowadzi do depresji11.” Doktor Zakowicz dodaje, że dzieci osób chorujących na depresję są bardziej narażone na jej objawy, powołując się na przykłady rodzin, w których choroby psychiczne występowały od wielu pokoleń. Podsumowując, uważa, że zarówno geny, jak i środowisko mają duży wpływ na rozwój depresji u człowieka. „Depresja, podobnie jak inne problemy psychiczne, jest wynikiem obu sfer – genetyki i środowiska.” Podsumowując, przewlekły stres sprawia, że nawet drobne bodźce, tolerowane wcześniej bez problemu, mogą w pewnym momencie przelać czarę goryczy.

Jak możemy pomóc? Rola otoczenia i dostępne wsparcie.

Jako najbliższe otoczenie osób potencjalnie zmagających się z depresją, mamy kluczową rolę w zapobieganiu jej dalszemu rozwojowi. W rozmowie z Małgorzatą Gołotą, doktor Zakowicz podkreśla naszą rolę jako otoczenia osoby chorej: „Zwłaszcza w sytuacji, w której wiemy, że nasza rodzina jest obciążona psychiatrycznie, że sami chorowaliśmy kiedyś na depresję, choćby epizodycznie, warto jest w okresie dojrzewania pojawić się z dzieckiem u psychiatry czy psychologa, chociażby w celu pewnego przeglądu, rozeznania. To my, jako rodzice, mamy jednak największe możliwości obserwacji, czy wszystko z naszym dzieckiem jest w porządku. I to jest rola wczesnego wykrywania objawów choroby psychicznej, które widzi najczęściej osoba będąca najbliżej dziecka. Wymienię najważniejsze, których nie wolno lekceważyć: dziecko zaczyna się izolować, zaczyna wypowiadać niepokojące treści o życiu i śmierci, często znajdujemy w pokoju dziecka dziecka ostre przedmioty, dziecko zaczyna interesować się niebezpiecznymi treściami, nie wraca do domu na noc.”

Wspierając młodych ludzi zmagających się z tą chorobą, powstały telefony zaufania, które z roku na rok zyskują na popularności wśród dzieci i młodzieży. Paulina Dąbrowska, konsultantka telefonu zaufania, uważa, że taka instytucja jest kluczowa dla współczesnej młodzieży, która szuka pomocy, ale nie zawsze może liczyć na wsparcie swojego otoczenia. W rozmowie z Małgorzatą Gołotą, Paulina Dąbrowska wskazuje, że z telefonu zaufania najczęściej korzystają osoby w wieku 13-17 lat. Uzasadnia to okresem dojrzewania i pierwszymi trudnościami życiowymi, takimi jak brak akceptacji wśród rówieśników czy pojawiające się kompleksy. Niestety, rosnąca popularność tej instytucji nie napawa optymizmem, ponieważ jest to jeden z dowodów na to, że nasze młode społeczeństwo coraz częściej zmaga się z problemami natury psychicznej.

Zakończenie:

Depresja to poważna choroba, która wymaga naszej uwagi i działania. Niepokojące statystyki, szczególnie wśród dzieci i młodzieży, jasno wskazują na pilną potrzebę zwiększenia świadomości, przełamania tabu i zapewnienia łatwiejszego dostępu do pomocy. Kluczową rolę odgrywa tu bliskie otoczenie – rodzice, opiekunowie, nauczyciele – którzy, dzięki wczesnemu rozpoznaniu objawów i zapewnieniu wsparcia, mogą zapobiec tragicznym konsekwencjom. Instytucje takie jak telefony zaufania stanowią ważne ogniwo w systemie wsparcia, jednak rosnąca liczba korzystających z nich młodych ludzi to sygnał, że nasze społeczeństwo potrzebuje systemowych rozwiązań w zakresie zdrowia psychicznego. Tylko przez wspólne wysiłki – edukację, otwartość i dostępność profesjonalnej pomocy – możemy skutecznie walczyć z tą cichą epidemią i pomóc młodym ludziom odzyskać nadzieję na lepsze jutro.

Literatura (źródła wspomniane w tekście)

  • WHO (Światowa Organizacja Zdrowia)
  • Projekt „Życie warte jest rozmowy”
  • Remberk, Barbara. Żyletkę zawsze trzymam przy sobie.
  • Gołota, Małgorzata. Żyletkę zawsze noszę przy sobie.
  • Kampania „Twarz depresji. Nie oceniam, akceptuję”

Powrót do bloga
Czas czytania: ~10 min

Podobne artykuły